Wykrywanie wtyczki flash player

 
 

FELIETON LETNI - NIE ZA ZIMNY, NIE ZA GORĄCY A W SAM RAZ

Idzie lato i dużo możliwości. Nowe znajomości, odwiedzamy inne kraje, więc może i masaże w innych warunkach....To zawsze inspiracja, porównania, rozmowy. Czasem i coś nowego, co da się wprowadzić w swoje życie, czy do pracy w gabinecie. Lubię dobre masaże. Może pozwolę sobie więc na wspomnienie paru takich, które zapamiętałem.

Pamiętam masaż robiony przez Wietnamczyka na Krecie(ze 3 lata temu), na zwykłej plażowej leżance. Pełny godzinny masaż – najpierw na leżąco – plecy, nogi, potem na siedząco barki, ręce, głowa. Człowiek ten pracował od rana do późnego popołudnia praktycznie bez przerwy. Obok w odstępach po jakieś 100m pracowało jeszcze 2 inne osoby. Masaż kosztował 15 Eu i było wielu chętnych. Byłem zadziwiony ich kondycją – niewygodna pozycja, gorąco, a masaż nie tylko ze w pełni profesjonalny, ale i naprawdę zakończony świetnym samopoczuciem – moim, jako klienta. Potem jeszcze parę razy do nich wracałem. W zeszłym roku – na Rodos, w ofercie hotelu masaże – 50-70 Eu/ godz, ale klientów niewielu. Masażystka "objazdowa", raczej średnie umiejętności, średni kontakt z klientem i średnia przyjemność. Czegoś brak. Może to dla niej po prostu praca, a tu lato i wolałaby pewnie poleżeć na plaży. Singapur – dzielnica chińska, pawilon w którym było wiele sklepików ze specjałami zdrowotnymi. Szukałem liczi ( u nas jeszcze nie dawało się kupić) – to ponoć jedyny środek na regenerację energii nerek ( wg. medycyny chińskiej – źródło energii życiowej, najważniejsze dla prawidłowego funkcjonowania organizmu). W końcu coś nam sprzedali – ale w domu okazało się, ze to nie to. No cóż, podróże kształcą. Ale na piętrze tego dużego pawilonu było 10 różnych gabinetów masażu – najwięcej refleksoterapii , shiatsu - i wszędzie zapraszają, oferują. Było nas parę osób ( masażystów Ma-uri) i większość chciała popróbować czegoś na własnej skórze. Ja dostałem masaż specjalny – tylko stawy skokowe, z którymi miałem akurat problemy. Uprzedzono mnie, że to bolesne ale skuteczne. Masaż trwał pewnie z pół godziny. Raptem po parę punktów w szparze stawowej uciskanych jakimś kołkiem drewnianym – bolało jak s....n, już wiem co mogą dziewczyny czuć jak rodzą, ale potem... Nie pamiętam, żebym miał tak miękki chód kiedykolwiek w życiu. Jak na niedźwiedzich łapach....... Potem widziałem tego Chińczyka w reportażu na Travel Planet. Poznałem go – był albinosem, niezwykłe, blondyn i Azjata. Okazuje się, ze przyjeżdżają do niego nawet z Chin specjalnie. Zapamiętam ten ból na całe życie i jego współczującą radę – możesz przeklinać ile chcesz – tu wszyscy tak robią przy tym zabiegu. Był skupiony i uważny - wiedział co robi i po co.

Inny przykład – moja znajoma z wróciła z Emiratów. Luksusy, sztuczne plaże, kanały, gondole jako środek transportu po kompleksie hotelowo- wypoczynkowym. Była w hawajskiej restauracji, ale hawajskiego Lomi-lomi już w tym raju nie znalazła. Poszła na inny – indonezyjski, robiony przez dziewczynę z Indonezji ( 150 Eu) Masaż jak masaż, relaksujący, wspomagany olejkami aromatycznymi. Na koniec masażystka zaproponowała jej zestaw olejków ( 3 większe buteleczki z mieszankami – po 250 ml i 2 mniejsze – po 50ml olejku różanego, każda z inną domieszką). Klientka czuła się "dopieszczona" tym równie jak masażem. No, cóż ale w życiu, jak powiadają, nie ma nic za darmo. Ta przyjemność została dopisana do rachunku hotelowego – 1500 Eu extra ;-)

W lipcu na Halkidiki w Grecji. Masaż w hotelowym Centrum Beauty , hotel 5*. Rozmawiam z masażystką, Bułgarką – od 7 lat w Grecji. Robi swój masaż, klasyczny z aromaterapią, ziołami. Robimy "wymianę". – mnie już wszystko jedno, byle ktoś mnie wziął w "łapki" , bo już m-c bez masażu. Szewc bez butów...Oddycham z ulgą po godzinie. Rewanżuję się jak mogę, bez rozbierania, bo tak akurat fizjologia wymaga. Pracuje dotykiem, energią – głównie głowa, szyja, stopy. Czuję jak ciało "otwiera się", wraca oddech, błąka się uśmiech. Dziękuje mi – bo ustąpił ból głowy. Nie pamięta, jak dawno ktoś ją masował. Następnego dnia mówi mojej żonie, że ustąpiły jej długoletnie bóle wątroby na którą nie pomagały żadne zioła. Cieszymy się razem – również z pomysłu, żeby się wymienić masażami ! Jak to czasem dobrze coś móc zrobić tak prosto, przypomnieć sobie kim jesteśmy i jak prosto okazuje się życzliwość.

Podsumujmy więc. Są różne możliwości – są różni masażyści – są różne masaże. Ważne żeby przyjemność była obustronna, czego wszystkim czytelnikom tego felietonu życzę na najbliższe miesiące.

Julian Rok
 
 
 
 
 
Agencja Reklamowa Apogelion Reklama Białystok Warszawa