Wykrywanie wtyczki flash player

 
 

Aloha czyli miłość

"Światu potrzebny jest masaż, ponieważ zanika miłość"
Bhagwan Shree Rajneesh
CIGARO 6/2004

Nasz kot (czarny) i pies (biały) przychodzą do mnie i mojego narzeczonego, aby otrzymać, jak to nazywamy, swoją "porcję miłości"- głaskanie. Mamy taki codzienny rytuał: najpierw głaskanie łebka, potem grzbietu, a na koniec wywrotkana plecy i gładzenie brzuszka. Zanim poznałam Juliana Roka, nie zdawałam sobie sprawy, że w tradycji polinezyjskiej istnieją masaże - Lomi-Lomi Nui (hawajski) i Ma-uri (z Nowej Zelandii) - w dużej mierze oparte właśnie na pewnego rodzaju głaskaniu ludzkiego ciała.Oba terapeutyczne masaże wykorzystują długie, płynne pociągnięcia po ciele wykonywane głównie przedramionami zamiast, jak w masażu klasycznym, dłońmi. "Lomi" w języku hawajskirn oznacza naciskanie, ugniatanie, pocieranie oraz dotyk miękkiej sierści zadowolonego kota. Masaż jest jedną z najstarszych i najbardziej skutecznych form uzdrawiania. Żeby zrozumieć, jak głęboko i na ilu poziomach -fizycznym, emocjonalnym, 'mentalnym - może działać, należałoby się odwołać do polinezyjskiej filozofii życia zwanej Huną. Opiera się ona na tezie, że wszystko we wszechświecie poszukuje harmonii i miłości. A miłość dla Hawajczyków to nie tylko stan uczuć, ale znacznie więcej - obejmuje tolerancję, wybaczenie, akceptację, brak oceny, współodczuwanie (nie mylić ze współczuciem), szacunek, uznanie. Wszystkie te elementy stanowią podstawę masażu Lomi-Lomi Nui. Tajemnica

Julian Rok nie nazywa siebie masażystą, mówi o sobie "psychoterapeuta ciała". Czy jest w tym sprzeczność? Nie, jeśli przypomnimy sobie, że ciało i umysł są sprzężone i nawzajem na siebie wpływają. Z wykształcenia jest inżynierem, ale kilkanaście lat temu postanowił odmienić swoje życie. To, co było jego dotychczasową pasją, stało się profesją. Masaż Ma-uri poznał w 1992 r. w Polsce, bo nauczyciele z Nowej Zelandii po założeniu w Danii Centrum Polinezyjskiego Uzdrawiania także u nas znaleźli chętnych i zdolnych uczniów. Julian z czasem zdobył uprawnienia nauczyciela masażu, otworzył własny gabinet terapii i zaczął uczyć kolejnych adeptów tej sztuki, chętnych wykorzystać tę wiedzę, aby pomóc sobie i innym. Tradycyjny przekaz Kahunów - polinezyjskich uzdrowicieli i "opiekunów" Huny, wiedzy tajemnej, trafił do środowisk zajmujących się i wspierających tzw. medycynę komplementarną.Julian z wielką pokorą i szacunkiem odnosi się do tajemnicy masażu. Cytuje swojego nauczyciela, który powiada, że skoro wie, że to działa, nie stara się już zrozumieć, jak - ponieważ nie da się tego objąć umysłem. Robi więc swoje, uczy i cieszy się efektami. Ale tak naprawdę to klient sam się uzdrawia, a on - szaman od uzdrawiania -tylko tańczy.

Wszystko jest energią

"Wszystko jest energią - mów Julian - więc nasze ciało też. Jest ono przejawem energii i rezultatem twórczej działalności naszego umysłu. A to oznacza, że mocą umysłu możemy je zmieniać i wpływać na zachodzące w nim procesy - także te niekorzystne dla naszego zdrowia". Huna mówi, że cała moc jest w nas, a energia podąża za myślą, uwagą. To, na czym się koncentrujemy, wzrasta. Musimy więc uważać, bo jeśli będziemy się skupiać na niepowodzeniach i trudnościach, to one się powiększą. Stąd pomysł na pozytywne myślenie, tak chętnie podchwycony i rozwinięty, czasem do absurdu, przez współczesny New Age. To oznacza, że zmieniając stare i nieefektywne przekonania, zwłaszcza te na poziomie podświadomości, używając energii umysłu, oczyszczając i wzmacniając ciało poprzez masaż, wpływamy na takie obszary życia, jak np. finanse, relacje z ludźmi, związki partnerskie czy zdrowie.

Wszędzie tam, gdzie jest ruch, jest i energia. Wiele życiowych okoliczności, takich jak stres, niepokój, niepewność, emocje, nadmierne obciążenia fizyczne i psychiczne, powodują, że ruch ustaje, zatrzymuje się swobodny przepływ energii przez ciało i zaczynają się problemy ze zdrowiem. Masaże z Polinezji ukierunkowane są na przywrócenie tego przepływu. Pomagają uwolnić napięcie mięśniowe oraz zablokowane wcielę emocje. Uwalniają od ciężaru przeszłości i otwierają człowieka na to, co nowe i lepsze. "Od czasu, gdy doświadczyłem na sobie tych zmian - mówi Julian - Polinezja okazała się w zasięgu moich możliwości. Byłem w Nowej Zelandii, na Hawajach, uczyłem się nawet tańca Hula i z grupą przyjaciół w styczniu tego roku występowaliśmy na festiwalu Hula na Kauai jako pierwsza zaproszona grupa spoza Hawajów. Byliśmy owacyjnie przyjęci przez miejscowych. To było przeżycie!". Aloha, popularne hawajskie pozdrowienie, oznacza miłość. Hawajczycy rozumieją ją jako bycie w radości z czymś lub kimś lub radosne dzielenie się energią życia. Nie występuje tam nasz problem: "przyjaźń czy kochanie?". Jeżeli kogoś kochasz, każda chwila z tą osobą daje ci radość. Jeśli jest inaczej, coś tu nie gra. "O ke aloha ka mea i ho ola ai" - miłość przynosi szczęście i uzdrowienie. Kiedy odczuwamy miłość, ciało powraca do harmonii. Przychodzi rozluźnienie, wraca oddech, ruch energii -a więc również lepsze krążenie krwi i wszystkich płynów ustrojowych, są usuwane toksyny. Organizm wie, jak się uzdrowić - ważne, żebyśmy mu ten proces umożliwili. Choroba według tej filozofii jest wołaniem ciała o pomoc, próbą pozyskania naszej uwagi, informacją, że coś w naszym życiu należy zmienić. Zażycie środków przeciwbólowych jest jak wykręcenie w samochodzie czerwonej żaróweczki informującej o awarii.Na Polinezji, kiedy chory trafia do szpitala, jego najbliżsi zbierają się razem, by się zastanowić, co złego dzieje się w rodzinie, co należy zmienić, aby pomóc choremu dojść do równowagi. Bo jego choroba wskazuje na coś, co jest problemem wszystkich.

Dotyk i oddech

Podczas masażu masażysta porusza się wokół stołu, na którym leży klient, do rytmu polinezyjskich melodii. Naoliwione, przykryte ręcznikiem ciało jest masowane partiami. Masażysta porusza się po ciele długimi, płynnymi ruchami przedramion. Czasem jedną ręką masuje pod ciałem, a drugą z góry. Pracuje w specjalny sposób na stawach tak, aby przywrócić im elastyczność, a osobie - wdzięk i grację. Ważne jest też uruchomienie głębszego oddychania. Oddech, oprócz odżywiania i "iskry Bożej" (czyli tego, co dostajemy w momencie urodzenia), jest jedną z trzech dróg dostępu do energii ciała. Większość z nas korzysta z wiedzy o odżywianiu, ale zapominamy o oddechu. Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że oddychają.Wiele osób po raz pierwszy podczas masażu uczy się właściwie oddychać. Są zaskoczeni, że dotąd nie mieli świadomości oddechu. Nic dziwnego, że Hawajczycy nazywają białych "haolis", czyli ludzie bez oddechu.

Człowiek niepodzielony

Julian zaprosił do naszej rozmowy swoją klientkę, której właśnie skończył robić masaż. Jest to znana aktorka, która jeszcze parę dni temu miała ostre dolegliwości kręgosłupa i trudności z poruszaniem się. Po drugim masażu niedomagania ustąpiły. Pani B. jest ożywiona, promienieje. "To było kontemplacyjne, mistyczne przeżycie" - mówi o dzisiejszym, dwugodzinnym masażu Lomi-Lomi. "Nie zawsze efekt jest natychmiastowy -tłumaczy Julian - Zależy on od osoby, jej gotowości słuchania własnego ciała i wprowadzania zmian - rezygnacji z dotychczasowych nawyków, przekonań na temat siebie i innych, ruchu, zmiany toru myślenia etc. Łatwiej przychodzi to kobietom, bo one mają lepszy kontakt ze swoim ciałem, niż mężczyznom. Masaż powoduje nawiązanie kontaktu między duszą a ciałem. Mężczyzna zwykle potrzebuje na to więcej czasu. Proces uzdrowienia (duszy czy ciała) musi zacząć się od decyzji: boli mnie, ale to się może zmienić, l kiedy się to odkryje, czasem wystarczy tylko dać się pokierować intuicji".

Aloha!

Jagoda Sochoń

 
 
 
 
 
Agencja Reklamowa Apogelion Reklama Białystok Warszawa