Wykrywanie wtyczki flash player

 
 

Męska energia

URODA nr.8/2004, tekst: Anna Nowicka

Ma-uri to nie tylko masaż. To także taniec uruchamiający naszą zablokowaną energię i filozofia, która uczy otwartości na drugiego człowieka. I oczywiście relaks, relaks i jeszcze raz relaks! Anna Nowicka Rok spokojnego życia

Magda, która odkryła Ma-uri, dała mi numer do gabinetu Juliana Roka. Zabieg okazał się dość tajemniczym rytuałem. Ciepły pokój z przyjemnym światłem. Kojący zapach olejków eterycznych i przejmująca muzyka z Nowej Zelandii. Czułam się jak na tropikalnej wyspie podczas szamańskiego obrzędu, dość osobliwie, ale bezpiecznie i komfortowo. Leżałam na stole przykryta delikatną tkaniną. Oddychałam głęboko i powoli zanurzałam się w rytmie swoich wdechów i wydechów. Masażysta rozprowadził na moim ciele ciepły olejek. Zabieg ten, wykonywany również przedramionami (a nie tylko dłońmi, jak w masażu klasycznym), to jakby otulanie całego ciała ciepłym, płynnym dotykiem. Według Kahunów (mistrzów polinezyjskiego uzdrawiania) dotykanie przedramieniem najskuteczniej likwiduje wewnętrzne blokady i jest neutralne (nie nasuwa złych skojarzeń, jakie w naszej podświadomości wiążą się z dotykiem dłonią). Na koniec masażysta zmył olej z mojego ciała parującym ręcznikiem. Na własne] skórze odczułam, z jakim szacunkiem i namaszczeniem można traktować ciało.

To pomaga

Ma-uri można stosować prawie we wszystkich schorzeniach, z wyjątkiem chorób skórnych, zaawansowanych nowotworów i poważnych zaburzeń psychicznych. Masaż oczyszcza organizm, reguluje przemianę materii. Przynosi również efekty kosmetyczne: pomaga w redukowaniu cellulitu, ujędrnia skórę, poprawia jej koloryt. Ma-uri jest skuteczne w leczeniu nerwic, nerwobóli, migren, zaburzeń układów: nerwowego, krążenia, pokarmowego.

Roztańczone warsztaty

Postanowiłam sama nauczyć się Ma-uri. Okazało się, że Julian Rok prowadzi kursy masażu. Pięć trzydniowych warsztatów w miesięcznych odstępach. W grupie było dwanaście osób. Uczyliśmy się polinezyjskich tańców, które pozwalają uruchomić energię zablokowaną w biodrach (potrzebną do wykopywania masażu). Przełamywaliśmy własne opory, by tańczyć i śpiewać, a potem odkrywaliśmy moc dotyku, ćwicząc masaż na samych sobie. Wspaniała lekcja pokory i akceptacji siebie i innych ludzi. Wiele osób przyszło na ten kurs nie po to, by zostać profesjonalnymi masażystami, ale żeby nauczyć się otwartości, pozbyć lęku przed dotykiem, zbliżeniem z człowiekiem, intymnością.

Męska energia z antypodów

Masaż Ma-uri wywodzi się ze starożytnych polinezyjskich systemów uzdrawiania. Najstarszą formą tego typu ma¬sażu jest świątynny hawajski Lomi-lomi Nui (masażysta wykorzystuje żeńską, miękką energię, bardzo uważnie powoli docierając do poszczególnych źródeł napięć). Na bazie tego masażu Hemi Fox, maoryski uzdrowiciel z Nowej Zelandii, stworzył szkolę masażu Ma-uri i spopularyzował ją na Zachodzie. Nowa technika wykorzystuje męską energię: dynamiczne, ale płynne ruchy likwidują nagromadzone w ciele blokady. Według Huny, staro polinezyjskiego systemu filozoficznego, sami tworzymy swój świat i dzięki świadomości i koncentracji możemy mieć nad nim kontrolę. Zamiast podświadomie skupiać się na tym, czego się boimy, możemy nauczyć się kierować energię na to, co naprawdę chcemy osiągnąć. Cała moc dokonywania zmian tkwi w nas samych, a uwalnia się właśnie w stanie głębokiego relaksu. Niepowodzenia, smutek, żal i cierpienie, tłumione lęki, gromadzą się jako blokady energetyczne w ciele. Ujawniają się napięciami mięśniowymi, autoagresją i złymi relacjami z otoczeniem. Ma-uri ma na celu zwolnienie tych blokad. Tylko jeden warunek: musisz pracować nad sobą. Odrzuć złe nawyki i zahamowania. Zamień je w ich przeciwieństwa, np. lęk w pewność siebie. Dopiero wtedy terapia przyniesie trwałe efekty.

Masaż, który wciąga Nie ja jedna uległam magii lej pradawnej terapii.
  • Ten masaż stał się pasją mojego życia - mówi Ryszard Biskupski, nauczyciel Ma-uri ze Szczecina.
  • Zrezygnowałem ze wszystkich innych zajęć. Teraz działam jako pogotowie ratunkowe dla moich klientów.
Ich zdrowie, radość i poczucie szczęścia to dla mnie największa gratyfikacja.
  • Ma-uri uwalnia napięcia w ciele, pozwala odzyskać zablokowaną energię, zmienia nasze podejście do otoczenia i stosunek otoczenia do nas - mówi Anna Biatkowska, masażystka z Dermiki. - Osoba spokojna, zrelaksowana, przyciąga do siebie podobnych ludzi i wytwarza podobne sytuacje. Oprócz energii staram się też przekazywać klientom ciepło, radość i akceptację.
  • Rzuciłam muzykologię, prowadzę własny gabinet, pracuję w różnych ośrodkach w Polsce - mówi Ewa Kowalska, która również ukończyła kurs u Juliana Roka,
  • Cieszę się wolnością, postępami leczenia i zmianami zachowań u moich pacjentów. Sama zawdzięczam masażowi zmianę nastawienia do ludzi: jestem bardziej otwarta, życzliwa, a mniej krytyczna.
 
 
 
 
 
Agencja Reklamowa Apogelion Reklama Białystok Warszawa