Wykrywanie wtyczki flash player

 
 

Tradycja Masażu Polinezyjskiego

Wywiad z witryny www.wizaz.pl, ktorą gorąco polecam!

Na wstępie kilka podstawowych informacji:

Masaż Polinezyjski wywodzi się z wyspiarskich tradycji polinezyjskiej sztuki leczenia oraz zachowania zdrowia, rozumianej jako harmonia ciała - umysłu - ducha, najbardziej znane są dwa nurty:

  • z Nowej Zelandii - jako praktyka Masażu Ma-uri na bazie filozofii rdzennej, maoryskiej ludności.
  • Hawajski - jako praktyka Lomi Lomi związana bezpośrednio z filozofią Huny z Hawajów.

W obu przypadkach masaże polinezyjskie wykraczają poza schemat zachodniego rozumowania, postrzegania i działania, jak ma to miejsce w masażu: klasycznym, szwedzkim czy segmentarnym, gdzie mamy do czynienia przede wszystkim z reakcjami natury mechanicznej, fizykalnej czy neurologicznej.

Masaże polinezyjskie natomiast, odnoszą się jednocześnie do aspektu: fizycznego, psychicznego oraz energetycznego lub duchowego oddziałując na kilku poziomach. "Zabiegi" te polegają na pracy z całym ciałem, a także poprzez ciało, tak jak to rozumiemy w wielu terapiach określanych jako "body work". Fizycznie w masażach polinezyjskich stosujemy bardzo płynne, miękkie i głębokie techniki, przede wszystkim głaskania – wykonywane zwłaszcza całymi przedramionami i dłońmi - niewiele ucisków i rozcierania . Jednak podstawowym elementem jest dokładnie określony sposób poruszania się po ciele i odpowiedni rytm masażu z wykorzystaniem polinezyjskiej lub innej ale melodyjnej i harmonijnej muzyki.

Wykorzystuje się specyfikę polinezyjskiego tańca opartego na rozkołysanych i rozluźnionych biodrach masażysty, zsynchronizowanego z masażem wykonywanym przemiennie na lewej i prawej stronie ciała, z dużym uwzględnieniem procesu oddychania.

Masaż rozpoczyna się wyciszeniem, po czym powoli przechodzimy do właściwej sesji - rozpoczynamy od grzbietu wraz z miednicą, następnie masujemy nogi. Drugi etap polega na masażu pacjenta leżącego już na plecach i dotyczy ponownego opracowania rąk, a następnie powłok brzusznych i klatki piersiowej, a także szyi oraz twarzy. Duże znaczenie ma także szczególne opracowanie stawów. Masaż zmienia się w zależności od potrzeb pod względem dynamiki, czasu oraz opracowania głębiej położonych tkanek.

Z reguły sesja masażu trwa 1-1,5 godziny, ale zdarza się, iż masaż polinezyjski wymyka się ze sztywnych ram czasowych, dlatego też wykonywany jest najczęściej naprawdę w wolnym czasie - np. wieczorem lub pod koniec tygodnia.

Dzięki tak przeprowadzonej sesji stymuluje się naturalne siły organizmu oraz przepływającą przez ciało energię, pomagając w usuwaniu wielu blokad mięśniowych natury fizycznej, mentalnej lub energetycznej. Uzyskujemy min. głęboki relaks psychofizyczny, wyrównanie napięcia mięśni, zwiększenie zakresu ruchu, poprawę w leczeniu wielu dolegliwości narządu ruchu, układu: krążenia, nerwowego, oddechowego i systemu odpornościowego. Polinezyjskie masaże powodują także głębsze, bardziej wewnętrzne i poza fizycznym zrozumieniem odczucia, polegające na innym, pełniejszym postrzeganiu swojego ciała i reakcji psychosomatycznych, świadomości oraz radzenia sobie z chronicznymi napięciami mięśniowymi powodowanymi przez nadmierny stres. W dużym stopniu zmieniają się także reakcje na otoczenie, pomiędzy ludźmi oraz stosunek do samego siebie. Dlatego też nie dziwi fakt, iż bardzo często, wiele osób, przychodząc na masaż świadomie pragnie podczas sesji podjąć pewne osobiste, życiowe czy zawodowe decyzje, doświadczyć wsłuchania się w siebie, a może i znaleźć odpowiedź na nurtujące ich pytania.

Na wstępie może tyle informacji, zdaje sobie sprawy z wielu uproszczeń ale taki masaż trudny jest do opisania w sposób werbalny.
Fenomen masażu polinezyjskiego

Bodyworker: Julianie, dlaczego właśnie w Polsce, począwszy od wczesnych lat 90-tych, masaż polinezyjski znalazł wiele osób wręcz zafascynowanych tym dość niezwykłym, jak dotąd, w naszej kulturze sposobem terapii poprzez ciało?

Julian Rok: - Lata 90-te w Polsce to, dla wielu ludzi, okres rozbudzenia potrzeb "wyższego rzędu". Do Polski przyjeżdża coraz więcej nauczycieli duchowych różnych tradycji, terapeutów posługujących się "warsztatem" dość odległym od tego, co wykłada się wówczas na wydziałach psychologii naszych uczelni. Nowe, tzw. holistyczne podejście do człowieka - bez oddzielania ciała od psyche i ducha, pokazuje nową drogę do utrzymania, bądź poprawy zdrowia i komfortu życia. Wiele osób poszukujących rozwiązania własnych problemów, zaczyna dostrzegać swój udział w kreowaniu jakości życia- również w kategoriach odpowiedzialności za swoje zdrowie. Mówi się i pisze o energetyce ciała i modelu energetycznym człowieka, w bardzo różnym ujęciu, w zależności od systemu. Dostrzega się dorobek medycyny chińskiej, ajurwedy , medycyny tybetańskiej czy homeopatii. Rozwija się zainteresowanie możliwościami takiego oddziaływania terapeutycznego, aby wspomóc i wspierać innych ludzi na drodze bezpośredniego oddziaływania " energetycznego" – tysiące ludzi idzie na kursy Reiki, Silvy, licznych metod uzdrawiania – od ezoterycznego czy pranicznego, po bioterapię.

Poruszyłeś tutaj wiele tematów i mowa o różnych systemach, ale czy nie uważasz że istotą początku zmian stał się fakt, iż Polacy odkryli po prostu możliwości jakie daje praca nad samym sobą?

J.R. Tak. Tego rodzaju "autoterapia" to, ogólnie mówiąc- rozpoznanie swoich własnych możliwości, ograniczeń, powtarzających się, acz nie chcianych wzorców postępowania, przepracowywanie nagromadzonych latami emocji i uczenie się na nowo metod wyrażania uczuć . To wszystko staje się drogą do lepszego życia w zgodzie ze sobą, ze swoimi ( a nie zapożyczonymi bądź wpojonymi) wartościami. Dla większości z nas było to wówczas odkrycie na miarę życia, poczucie wolności, wielkich możliwości ale też próba odpowiedzi na podstawowe pytania -KIM JESTEM? CO MAM DO ZROBIENIA W SWOIM ŻYCIU?

Co spowodowało, ze masaż Ma-uri zyskał tak dużą liczbę adeptów, chcących się go uczyć. Od lat Istniały Medyczne Szkoły Masażu Leczniczego, ponadto były już wtedy popularne kursy masażu klasycznego, głównie prowadzone przez ZDZ- ty?

J.R. Do obszarów dotąd zarezerwowanych dla medycyny i psychologii, zaczęły wchodzić również osoby, które poświęcały wiele czasu i pieniędzy na nową pasję – pomagania innym z potrzeby serca. Wiele z terapii, które do nas zawitały " ze świata," już z założenia były formą wymiany, bądź daru dla tych, którzy potrzebują pomocy, wsparcia, uzdrowienia etc. Byłem w tym czasie uczestnikiem wielu różnych kursów, które można generalnie nazwać alternatywnymi metodami wspomagania zdrowia.
Ma-uri – polinezyjski masaż z Nowej Zelandii doskonale "wpisał" się w to ogólne zapotrzebowanie na inny sposób traktowania osób potrzebujących wsparcia, pomocy w walce z dolegliwościami czy chorobą . Wyróżniał się on, przede wszystkim, niezwykłym szacunkiem dla istoty ludzkiej, traktowaniem ciała wręcz jako "świątyni duszy". Było to tak dalekie od znanego u nas doskonale, rutynowego, przepojonego ograniczeniami administracyjnymi i mało humanistycznego systemu zdrowotnego, że ci, którzy zaczynali uczyć się tego masażu, mieli świadomość uczestniczenia w czymś naprawdę wyjątkowym i autentycznym.

Dobrze pamiętam naszą pierwszą rozmowę przy okazji pisania mojej pierwszej książki – Współczesny Masaż. Dyskutowaliśmy dużo o tym kto jest w stanie jaki wykonywać masaż. Są masażyści świetni w masażu leczniczym, sportowym, inni świetni w relaksacji. Czego wymaga ta forma masażu od osoby chcącej ją opanować ?

J.R. W tradycyjnym nauczaniu na Hawajach czy na Polinezji, adeptowi nie wolno było dotknąć ciała innej osoby, zanim nie poznał swojego na tyle, aby uwolnić własne blokady, napięcia i ograniczenia. Dopiero wtedy mógł swobodnie i efektywnie dzielić się z innymi energią . Ważna była intencja, modlitwa, koncentracja na celu jaki masaż miał przynieść w życiu beneficjenta. Oczywiście szła za tym wszystkim szczególna filozofia życiowa - Huna. Wynikała ona z wiedzy przekazywanej ustnie w postaci pieśni, modlitw, rytuału oraz ze szczególnych relacji, jakie mieszkańcy tych odległych od tzw. cywilizacji wysp, potrafili stworzyć miedzy sobą, miedzy ludźmi a środowiskiem naturalnym. Było dla nich oczywistym, że cała moc człowieka pochodzi z wnętrza, a jej wzmacnianie i ukierunkowanie zależy od umiejętności świadomego podtrzymywania uwagi. Jeżeli skoncentrujemy się na chorobie, braku, nieszczęściu- będziemy mieli tego w swoim życiu więcej. Jeżeli zajmiemy się podkreślaniem dobra, obfitości, wspieraniem pozytywów- rezultaty będą pojawiać się w ślad za naszą uważnością i skupieniem. Polecam wszystkim, dalekim od filozofowania to myślenie, bo to co mamy wewnątrz, stwarza to, co na zewnątrz. A co szkodzi mieć lepiej.

Wydaje się, że to co naprawdę istotne w każdej formie terapii, to umiejętność wyjścia poza sferę czysto fizyczną . Ale czy to oznacza, ze ucząc się masażu polinezyjskiego dotykamy również problemów "metafizycznych" ? ;-)

J.R. Tak to czasem bywa, że ucząc się takich masaży, dotyku, uzdrawiania lub pomagania innym w ich problemach, porządkujemy "swój Wszechświat". Jeżeli chcemy mieć dobre plony- musimy zasiać właściwe ziarno do odpowiednio przygotowanej gleby i pamiętać o dostarczaniu wody oraz pielęgnacji. Myśli są tutaj nasionami i one warunkują dobry rezultat.
Dlatego własna harmonia, koncentracja i intencja, w masażu Ma-uri czy Lomi-lomi, jest siłą nośną i wzmocnieniem dla wyuczonych technik pracy na ciele. Intencją tej pracy było i jest przywrócenie ciału połączenia z "duchem" i uwolnienia tego, co przeszkadza osobie masowanej w doświadczaniu siebie w najbardziej autentycznym i pełnym sensie. Za tym wszystkim idzie odzyskiwanie wdzięku, gracji, swobody ruchu. Stąd już tylko krok do lepszego samopoczucia i procesu odzwierciedlenia wewnętrznej harmonii na twarzy, w całym naszym organizmie, w relacjach z ludźmi, w związkach partnerskich.

Jak to odbierają pacjenci poddający się takim masażom?

J.R. Klienci ( raczej używamy słowa klient – pacjent za bardzo kojarzy się z osobą chorą) najczęściej wiedzą, na co się udają. Większość z nich jest z tzw. polecenia lub po lekturze na ten temat. W Lomi- lomi mogą ich zaskoczyć np. słowa hawajskiej modlitwy na początku masażu lub prośba o skupienie się nad intencją -czego chcemy lub potrzebujemy w życiu, na teraz dla siebie. Wystarczy przedtem wyjaśnić czemu to służy, jak przebiegać będzie masaż i jakich można oczekiwać rezultatów, aby osoba taka poczuła się pewniej w nowej sytuacji.
Przyjemny, płynny, miękki i naturalny dotyk stosowany w masażu polinezyjskim daje osobie masowanej czas i przestrzeń dla siebie, otwiera możliwości nawiązania utraconego kontaktu z własnym wnętrzem i przywraca po pewnym czasie właściwy przepływ energii przez ciało.
Jest więc znakomitą profilaktyką, drogą , która sięga do przyczyny naszych dolegliwości. Jeden z wielkich hinduskich mędrców, powiedział, że " masaż jest potrzebny światu, ponieważ zanika w nim miłość" i być może to właśnie jest przyczyną wszelkiej dysharmonii.

Wiele osób uważa, iż Masaż Ma-uri nauczany w Polsce od ponad 10 lat, ciągle jest stosunkowo mało widoczny w dużych renomowanych gabinetach kosmetycznych czy odnowy biologicznej. Usługi te w większości świadczą jednoosobowe gabinety prywatne. Jakie perspektywy widzisz dla hawajskiego Lomi-lomi ?

J.R. Ta sytuacja powoli się zmienia. Moi uczniowie coraz częściej pracują w renomowanych klinikach świadczących dużą gamę zabiegów " dla ciała". Niestety wadą są tam stosunkowo wysokie ceny. Ma-uri traktowany jest tam jako masaż relaksacyjny, harmonizujący i odstresowujący. I dobrze, że tak jest - w końcu nie każdy masaż musi się wiązać z transformacją i pracą na poziomie emocjonalnym, choć tak to bywa, kiedy jest wykonany na najwyższym poziomie – z pełną koncentracją, uważnością i oddaniem tej pięknej sztuce dotyku.

A może lepiej, że te masaże są mniej widoczne w takich dużych ośrodkach, to czyni je wyjątkowymi. Ponadto poruszyłeś kwestię ceny, ale w końcu to także ponad 1-2 godzinna sesja masażu, a nie 30 minutowy klasyczny masaż kręgosłupa. Jak wygląda sytuacja z Lomi Lomi – masażem z tradycji hawajskiej ?

J.R. Lomi – Lomi , hawajski masaż świątynny, ma łatwiejszą drogę do upowszechnienia. Znany jest już szeroko w USA, wiele luksusowych ośrodków SPA w Europie Zachodniej – w Niemczech, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii ma go od dawna w swojej ofercie. Jest idealnym środkiem na szybkie, zagonione i niedbałe często życie jakie prowadzimy, na nadmiar bodźców atakujących nas zewsząd, na wypalenie zawodowe lub stany depresyjne. To zwrot w kierunku siebie samego- i powiedzenia sobie – " to mój czas, to ja sam(a) jestem w tej chwili najważniejszy(a) dla siebie. I Wszechświat potrafi nas za taki zwrot w życiu, czasem nadspodziewanie szczodrze wynagrodzić.

Rozmawiam często z masażystami, terapeutami - wykonującymi bądź to Masaże Polinezyjskie Ma-uri i Lomi Lomi, czy też relaksacyjny Integracyjny Masaż Bodywork - i coraz częściej pracują oni samodzielnie, uważając, iż duże, luksusowe ośrodki odnowy lub SPA, ograniczają ducha relaksacji. Masażyści pracujący w renomowanych ośrodkach zazwyczaj sami utrzymują gabinety i pracują na własny rozrachunek. Utrzymują, że terapeuta - masażysta to przede wszystkim niezależny, wolny zawód z czym się zupełnie zgadzam w myśl zasady:

J.R. Współpracować mogę z każdym, ale zostanę wolnym!

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

J.R. Najważniejsze dla jakości tych wyjątkowych " usług" jest stworzenie sytuacji komfortowej dla obu stron: masażysta/terapeuta – klient. Tak długo, jak masażysta ma wpływ na stworzenie optymalnych warunków dla swojej terapii, jego praca może przynosić najlepsze rezultaty dla klienta. Tzw. oprawa – aranżacja przestrzeni, warunki jakie może dać SPA(tak, jak to się dzieje w Europie) daje większe możliwości podtrzymania stanu klienta po masażu przez dłuższy czas. Ale nie ma to, tak naprawdę, wpływu na jakość procesu terapeutycznego, jaki dokonuje się bezpośrednio na stole do masażu. Co nie oznacza, ze nie chciałbym się znaleźć w takim ośrodku jako klient, albo osoba współpracująca. J

Wiem że po wizycie na Nowej Zelandii pakujesz się teraz na kolejną wyprawę tym razem na Hawaje. To już za parę dni. Czego spodziewasz się po tym wyjeździe?

J.R. W słowie HAWAII – HA-oznacza oddech, WAI- wodę a I- ducha. Hawajczycy powiadają – "Zycie jest w oddechu, życie jest w wodzie, życie jest w ruchu". Oddech otwiera przepływ energii przez ciało, woda je oczyszcza, a ruch pozwala krążyć energii, która jest naturalnym przejawem życia i niezbędnym elementem żywych struktur. Wiem, że w tym najpiękniejszym i najbardziej odległym miejscu na Ziemi, to wszystko znajdę dla siebie i chętnie podzielę się tym z innymi. Zarówno wrażeniami, jak i hawajską energią.

Możemy więc liczyć na kontynuację tej rozmowy i kilka szczegółów po powrocie. We hope so?

J.R. Z przyjemnością.

Trzymamy Cię za słowo!!!
Dziękuję w imieniu Wizażu i własnym za rozmowę. Życzymy owocnej wyprawy i wspaniałych przeżyć no i nowych inspiracji
Aloha !

Z Julianem Rokiem rozmawiał Bodyworker

 
 
 
 
 
Agencja Reklamowa Apogelion Reklama Białystok Warszawa