Wykrywanie wtyczki flash player

 
 

Lomi-Lomi

Tekst własny - Julian Rok

Hawaje pachną. Kwiaty we włosach dziewczyny tańczącej Hula pewnie też. Zapach raju? Tak w mojej wyobraźni widzę następny etap przygody z Lomi. Wiem, że tam będę, bo takie marzenia się urzeczywistniają. Moja przygoda z Lomi-lomi jest trochę jak romans. Polinezja w moim życiu zjawiła się 10 lat temu wraz z Ma-uri, specyficznym i nie spotykanym do tej pory w Europie masażem. Moi nauczyciele to Katja i Hemi Fox, twórcy terapii opartej na tradycjach Maorysów z Aotearoa - Ziemi Długiego Białego Światła, zwanej przez białych osadników Nową Zelandią. Dziesięć lat mojego życia było odkrywaniem "Nowego Świata". Niezwykły świat, w którym dotyk podniesiony zostaje do rangi narzędzia najbardziej subtelnej, ale i skutecznej terapii. Kilka tysięcy masaży i tyle samo razy powtórzony polinezyjski schemat "pracy z ciałem". Miękkie, długie, pełne szacunku i akceptacji człowieka taneczne ruchy na ciele osoby leżącej na stole do masażu, wywołują niezwykły rezonans. Uwalniają się wspomnienia, emocje, ciało ożywa, wraca chęć do życia, do działania, do pozytywnych zmian. Mój ścisły umysł domagał się logicznej interpretacji, więc jej szukałem. W książkach znanych psychoterapeutów, na różnych warsztatach i kursach - ale w pewnym miejscu wszystko to się kończyło. Tam, gdzie zaczynała się Tajemnica. Dotyk, to zapomniane narzędzie pracy, użyte we właściwy sposób, ma moc uwalniania pamięci zapisanej w ciele. Uwolnienie ciała od niepotrzebnego już balastu przywraca naturalny przepływ energii, odzyskujemy własną, zablokowaną dotąd, moc czynienia pozytywnych zmian we własnym życiu i zdrowiu. Decyzje odnośnie naszego życia są jak ziarna zasiane w przeszłości. Mogą wydać użyteczne i piękne rośliny albo chwasty. Możemy to rozpoznać patrząc na ich efekty, na to, co jako rezultat dostajemy od życia i pracować nad zmianą swoich przekonań. Psychoterapia też odkryła ten mechanizm i go wykorzystuje. Hawajczycy wiedzieli o nim od wieków. Po paru latach prób zrozumienia, co się dzieje na stole do masażu, zawarłem układ z moim racjonalnym umysłem. Pozwalamy (ja - ego i on - umysł) aby się działo. Niech te siły, do których się odwołujemy, prowadzą masaż, dla najwyższego dobra osoby poddającej się terapii.

Dzisiaj już wiem, że najlepsze rozwiązanie to być tancerzem, pracować z miłością, uważnością, z energią o możliwie najwyższej wibracji. Wtedy efekty będą przerastać nasze oczekiwania. Lomi-lomi pojawiło się w moim życiu trochę jak egzotyczny owoc, pachniało pełną wolnością, intrygowało przez swoje podobieństwo do Ma-uri. Te same korzenie, choć trochę inna energia. Aloha - czyli bycie ze sobą i innymi w harmonii i miłości. Susan Pa'iniu Floyd, po pierwszych kontaktach wydawała się być Aniołem, nauczycielem ŻYCIA Z SENSEM , ze zrozumieniem tego KIM JESTEŚMY i co mamy do zrobienia. Jej niezwykły sposób nauczania na większości uczestników warsztatów Lomi zrobił duże wrażenie. A przecież byli wśród nas ludzie podążający różnymi duchowymi ścieżkami, zajmujący się różnymi terapiami, przywykli do tego, że przyjeżdża ktoś "ze świata", aby dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Staliśmy wokół stołu zachwyceni i pełni podziwu dla jej płynnych ruchów, niezwykłego wyczucia z jakim wykonywała Lomi-lomi. Pierwsze pokazy masażu Lomi były wzorcem, do którego dochodziliśmy masując się nawzajem w następnych dniach. Kolejne warsztaty w półrocznych odstępach - taniec Hula, Kahi Loa, poranna pieśń E ALA E na powitanie wschodzącego słońca, to były doświadczenia, które budowały energię i przywracały wiarę w sens najprostszych zachowań. To było jak powrót do źródła, do tego co musimy znaleźć w nas samych, aby przypomnieć sobie o miłości, życzliwości, wspieraniu innych bez oceniania ich. Susan jest dla nas najlepszym przykładem, że to możliwe.

Moi klienci (rzadko używam określenia "pacjent", bo wielu z nich to ludzie zdrowi) zwykle wiedzieli, kiedy wracałem z Danii po warsztatach Ma-uri. Zwiększona dawka energii, czasem jakieś zmiany, nowe pomysły. Tym razem było podobnie. Z nową, hawajską tym razem, energią zabrałem się do pracy. Lekkie zdziwienie klienta ("- O! coś nowego dzisiaj było!"). Trochę inna była tym razem muzyka, mniej dynamiczna, łagodna, ale jednoznacznie przywodząca na myśl Hawaje. Masaż trwał dłużej, rytmicznie powtarzające się ruchy przedramion wywoływały przyjemne odczucie zdjęcia ciężaru z napiętego pod wpływem codziennego stresu karku. Dużo uwagi poświęconej rozciąganiu przykurczonych mięśni nóg i rąk dawało efekt, przypominający, którędy biegnie najkrótsza droga do odnalezienia równowagi w sobie.

Moje "teraz" czyli Lomi-Lomi w praktyce klinicznej.

I na koniec wrażenie rozpuszczenia się, błogostan, "odpłynięcie" w rejony znane niektórym z medytacji, a dla innych po prostu głęboki relaks. Nie czułem żadnego zmęczenia ponad półtoragodzinną pracą. Z radością odbierałem po tygodniu, przy następnym masażu, informacje o doskonałym samopoczuciu klientów i obserwacjach jakich dokonywali. Często były to długofalowe skutki, zmiany w nastawieniu do życia, problemów, które przychodziło im rozwiązywać, zmian w otoczeniu i tego jak są odbierani przez innych. Taki proces jest, w moim rozumieniu, uzdrawianiem. Uzdrawianie tym zaś różni się od leczenia, że dotyczy całokształtu relacji człowieka - ze sobą samym, z otoczeniem, ze Wszechświatem. Harmonia i równowaga w całym tak pojętym systemie, decyduje o zdrowiu fizycznym, emocjonalnym, psychicznym i duchowym. W systemie hawajskim Lomi- Lomi było "od zawsze". Masaż, pieśni, modlitwy, bliskość z naturą, były podstawowym dla mieszkańców Hawai sposobem uzdrawiania. Czy we współczesnym świecie, w dzisiejszym pędzie do złudnych częstokroć celów, jest miejsce na takie "terapie"? Odpowiedź na to pytanie przynosi samo życie. Fakt, ze ten masaż pojawił się teraz w Polsce jest dla mnie znamienny. Lęk przed życiem, stany depresyjne, niepewność jutra, u wielu ludzi rodzą poszukiwanie dróg wyjścia, nie tylko znanymi dotąd metodami. Medycyna tzw. niekonwencjonalna częściowo tylko spełnia te nadzieje. Brak systemu selekcji "oszołomów", prawa rynku (czy też buszu), brak poważnej oceny ze strony niezależnych autorytetów w tej dziedzinie i wiele innych aspektów stworzyły sytuację, w której osoba chcąca poddać się jakimkolwiek zabiegom medycyny alternatywnej, podejmuje ryzyko. Dobrze jeżeli jest to tylko ryzyko utraty pieniędzy za zabieg. Masaż jest bezpieczną, akceptowaną i znaną od dawna formą rehabilitacji, pomocy przy problemach kręgosłupa, rzadziej traktowany jest jako relaksacja. W naszej części Europy stosowanie masażu profilaktycznie lub w celu odstresowania, wsparcie w problemach emocjonalnych lub życiowych tym sposobem jest paroletnią nowością. Jest dla mnie oczywiste, ze masaże rodem z Polinezji, poprzez swoje piękno i skuteczność znajdą swoje miejsce i uznanie wciąż rozszerzającej się grupy entuzjastów. Ludzi, którzy je pokochali za wszystko to, co dzieje się po obu stronach stołu-ołtarza, na którym dokonuje się cud uzdrawiania. Ponieważ ten taniec uzdrawia zarówno osobę masowaną jak i masującą.
A może to jedna z dróg do uzdrawiania Świata ?

 
 
 
 
 
Agencja Reklamowa Apogelion Reklama Białystok Warszawa