Lomi-Lomi
Tekst własny - Julian Rok
Dzisiaj już wiem, że najlepsze rozwiązanie to być tancerzem, pracować z miłością, uważnością, z energią o możliwie najwyższej wibracji. Wtedy efekty będą przerastać nasze oczekiwania. Lomi-lomi pojawiło się w moim życiu trochę jak egzotyczny owoc, pachniało pełną wolnością, intrygowało przez swoje podobieństwo do Ma-uri. Te same korzenie, choć trochę inna energia. Aloha - czyli bycie ze sobą i innymi w harmonii i miłości. Susan Pa'iniu Floyd, po pierwszych kontaktach wydawała się być Aniołem, nauczycielem ŻYCIA Z SENSEM , ze zrozumieniem tego KIM JESTEŚMY i co mamy do zrobienia. Jej niezwykły sposób nauczania na większości uczestników warsztatów Lomi zrobił duże wrażenie. A przecież byli wśród nas ludzie podążający różnymi duchowymi ścieżkami, zajmujący się różnymi terapiami, przywykli do tego, że przyjeżdża ktoś "ze świata", aby dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Staliśmy wokół stołu zachwyceni i pełni podziwu dla jej płynnych ruchów, niezwykłego wyczucia z jakim wykonywała Lomi-lomi. Pierwsze pokazy masażu Lomi były wzorcem, do którego dochodziliśmy masując się nawzajem w następnych dniach. Kolejne warsztaty w półrocznych odstępach - taniec Hula, Kahi Loa, poranna pieśń E ALA E na powitanie wschodzącego słońca, to były doświadczenia, które budowały energię i przywracały wiarę w sens najprostszych zachowań. To było jak powrót do źródła, do tego co musimy znaleźć w nas samych, aby przypomnieć sobie o miłości, życzliwości, wspieraniu innych bez oceniania ich. Susan jest dla nas najlepszym przykładem, że to możliwe.
Moi klienci (rzadko używam określenia "pacjent", bo wielu z nich to ludzie zdrowi) zwykle wiedzieli, kiedy wracałem z Danii po warsztatach Ma-uri. Zwiększona dawka energii, czasem jakieś zmiany, nowe pomysły. Tym razem było podobnie. Z nową, hawajską tym razem, energią zabrałem się do pracy. Lekkie zdziwienie klienta ("- O! coś nowego dzisiaj było!"). Trochę inna była tym razem muzyka, mniej dynamiczna, łagodna, ale jednoznacznie przywodząca na myśl Hawaje. Masaż trwał dłużej, rytmicznie powtarzające się ruchy przedramion wywoływały przyjemne odczucie zdjęcia ciężaru z napiętego pod wpływem codziennego stresu karku. Dużo uwagi poświęconej rozciąganiu przykurczonych mięśni nóg i rąk dawało efekt, przypominający, którędy biegnie najkrótsza droga do odnalezienia równowagi w sobie.
I na koniec wrażenie rozpuszczenia się, błogostan, "odpłynięcie" w rejony znane niektórym z medytacji, a dla innych po prostu głęboki relaks. Nie czułem żadnego zmęczenia ponad półtoragodzinną pracą. Z radością odbierałem po tygodniu, przy następnym masażu, informacje o doskonałym samopoczuciu klientów i obserwacjach jakich dokonywali. Często były to długofalowe skutki, zmiany w nastawieniu do życia, problemów, które przychodziło im rozwiązywać, zmian w otoczeniu i tego jak są odbierani przez innych. Taki proces jest, w moim rozumieniu, uzdrawianiem. Uzdrawianie tym zaś różni się od leczenia, że dotyczy całokształtu relacji człowieka - ze sobą samym, z otoczeniem, ze Wszechświatem. Harmonia i równowaga w całym tak pojętym systemie, decyduje o zdrowiu fizycznym, emocjonalnym, psychicznym i duchowym. W systemie hawajskim Lomi- Lomi było "od zawsze". Masaż, pieśni, modlitwy, bliskość z naturą, były podstawowym dla mieszkańców Hawai sposobem uzdrawiania. Czy we współczesnym świecie, w dzisiejszym pędzie do złudnych częstokroć celów, jest miejsce na takie "terapie"? Odpowiedź na to pytanie przynosi samo życie. Fakt, ze ten masaż pojawił się teraz w Polsce jest dla mnie znamienny. Lęk przed życiem, stany depresyjne, niepewność jutra, u wielu ludzi rodzą poszukiwanie dróg wyjścia, nie tylko znanymi dotąd metodami. Medycyna tzw. niekonwencjonalna częściowo tylko spełnia te nadzieje. Brak systemu selekcji "oszołomów", prawa rynku (czy też buszu), brak poważnej oceny ze strony niezależnych autorytetów w tej dziedzinie i wiele innych aspektów stworzyły sytuację, w której osoba chcąca poddać się jakimkolwiek zabiegom medycyny alternatywnej, podejmuje ryzyko. Dobrze jeżeli jest to tylko ryzyko utraty pieniędzy za zabieg. Masaż jest bezpieczną, akceptowaną i znaną od dawna formą rehabilitacji, pomocy przy problemach kręgosłupa, rzadziej traktowany jest jako relaksacja. W naszej części Europy stosowanie masażu profilaktycznie lub w celu odstresowania, wsparcie w problemach emocjonalnych lub życiowych tym sposobem jest paroletnią nowością. Jest dla mnie oczywiste, ze masaże rodem z Polinezji, poprzez swoje piękno i skuteczność znajdą swoje miejsce i uznanie wciąż rozszerzającej się grupy entuzjastów. Ludzi, którzy je pokochali za wszystko to, co dzieje się po obu stronach stołu-ołtarza, na którym dokonuje się cud uzdrawiania. Ponieważ ten taniec uzdrawia zarówno osobę masowaną jak i masującą.
A może to jedna z dróg do uzdrawiania Świata ?
